Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. close

Nasz przygoda z mlekiem trwa już niemal 20 lat, i zaczęła się pewnie jak u większości z Was, którzy szukacie informacji o kozim mleku, od poszukiwań alternatywy dla szalenie uczulonego dziecka, któremu już naprawdę nie wiedzieliśmy jak pomóc. I tak pewnego pięknego dnia, ktoś podarował nam butelkę świeżego koziego mleka, a my daliśmy posmakować je naszej cierpiącej córeczce. Wszystko działo się szybko i nie zdążyliśmy, na szczęście, zapytać naszej alergolożki co o tym myśli, później dowiedzieliśmy się, że broń boże takich eksperymentów. Jednak eksperyment ten dał pozytywny rezultat.
No cóż był to wstęp tylko do ciągu zdarzeń, które całkowicie zrujnowały nasze zaufanie do alergologa – przynajmniej tego . Potem okazało się, że kwestia koziego mleka to jeden z tych mitów którymi kierują się również lekarze.
Oddajmy jednak pewną sprawiedliwość. Faktycznie jest tak, że mleko kopytnych nie jest przez z nas przyswajane idealnie i każde może powodować reakcje alergiczne. Kluczem jest jednak słowo „może”, gdyż różnica we właściwościach alergizujących między mlekiem krowim i kozim jest ogromna. Lekarze czasem dla świętego spokoju, każą unikać wszystkiego, jednak to rodzice zostają z problemem, co temu dziecku w ogóle dać do jedzenia. Okazuje się bowiem, że wiele małych organizmów równolegle z alergią na mleko krowie wyposażone jest w szereg innych, a to drastycznie ogranicza nam możliwości żywieniowe.
Jednym słowem, wiedząc to wszystko warto próbować, bo może się okazać, że tak jak w naszym przypadku będzie to pierwsza radosna nowina po miesiącach wyłącznie złych wiadomości dotyczących tego czym nakarmić dziecko. 
Nasze doświadczenie, które zbieraliśmy potem przez kilkanaście lat, to setki dzieci takich jak nasze i zaledwie kilka, które alergicznie reagowały również na mleko kozie.

 

W czym leży problem

 

Mleko, ogólnie jeszcze mówiąc, jest bogatym pokarmem, który na początku życia stanowi najwłaściwszy pokarm dla potomstwa. Oczywiście w miarę możliwości w obrębie własnego gatunku. Jeśli jednak mleko matki okazuje się niewłaściwe, lub go zwyczajnie brakuje musimy posiłkować się międzygatunkowo.
Najważniejszymi składnikami mleka, są tłuszcz i białko choć oczywiście ogromnie istotna rolę stanowią również witaminy. W 100g mleka znajdziemy witaminę A (400 mg RE), Karoten (0,20 mg), D (40 IU), E (100 mg), K (50 mg), B1 (450 mg), B2 (1750 mg), B6 (500 mg), B12 (4,5 mg), C (20 mg), Niacynę (900 mg), kwas pantotenowy (3500 mg), Biotynę (35 mg) i kwas foliowy (55 mg)
Te wielkości są podane dla mleka krowiego, przy kozim są jednak dość podobne z lekką przewagą na jego rzecz. Ważne jest jednak to, że gołym okiem widać iż rezygnacja z produktów mlecznych to świadoma rezygnacja z ogromnego źródła substancji odżywczych, które koniecznie musimy dostarczyć do organizmu dla utrzymania go w homeostazie niezbędnej dla utrzymania zdrowia.
Zapytacie gdzie zatem leży różnica między kozim, a krowim mlekiem, którą między wierszami sugerujemy od początku.
Otóż głównie chodzi tu o białko, a dokładnie jego frakcje zwane kazeiną. W mleku krowim przewagę stanowi kazeina Alfa S1, która stanowi około 50% wszystkich frakcji kazeinowych.  Jest to białko, które jest wysokoalergizującą substancją dla naszego organizmu. W mleku kozim natomiast Alfa S1 stanowi maksymalnie kilka procent, a u niektórych gatunków kóz jej występowanie jest bliskie 0. To właśnie ten czynnik sprawia, że wrażliwe organizmy reagują często na mleko krowie, kozie przyswajając bez najmniejszych trudności.

Zatem tylko Kozie…?



Pomimo własnych doświadczeń i zbawiennego działania koziego mleka na zdrowie naszych dzieci, odpowiedź na to pytanie nie będzie jednoznaczna. Dlaczego? Głęboko wierzymy bowiem, że kluczem są sygnały jakie dostajemy od własnego organizmu. Trzymanie się ścisłych drogowskazów jest pewnie w miarę bezpieczne i dobre i na początku, gdy dopiero poznajemy potrzeby własnego organizmu. Im dalej w las, im bardziej będziemy znamy siebie tym mądrzej i właściwiej sami będziemy dobierali własną dietę. Takiego poznania wszystkim życzymy.
Gdyby chcieć jednak przywołać kilka ważnych zasad, które niemal zawsze będą naszym wspólnym drogowskazem to:
- owszem, jeśli już spożywać mleko, to lepiej kozie niż krowie
- bezwzględnie zdrowsze są dla nas produkty fermetnowane: jogurty, kefiry, twarogi
- jeśli wahamy się czy wybrać ser dojrzały (powyżej 8 tygodni) czy młody – to lista atutów na rzecz dojrzałego nie ma końca, a sery młode są dla nas najgorzej przyswajalne, niosą większe ryzyko zakażenia niepożądaną bakterią, no i smak, ale tego opowiedzieć się nie da.

Napisaliśmy za krótko… cóż może niech będzie to wstęp do osobistej rozmowy ;)